Zużyty sprzęt elektryczny wyrzucony do śmietnika to kukułcze jajo podrzucone przyszłym pokoleniom. Części, z których zbudowane są urządzenia, będą się rozkładać nawet setki lat, w dodatku część z nich zbudowana jest z toksycznych substancji. Jeśli nie zagospodarujemy właściwie odpadów, poddając je recyklingowi, to z naszymi śmieciami walczyć będą nasze wnuki i prawnuki.
Plastik, z którego zbudowanych jest większość elementów radioodbiornika czy komputera, rozłoży się dopiero po 400 latach. Metalowa obudowa starej lodówki skoroduje znacznie szybciej, jednak z uszkodzonego agregatu chłodniczego wyciekną freony, odpowiedzialne za niszczenie warstwy ozonowej. Szkło z kineskopu wysłużonego telewizora nie jest wprawdzie toksyczne, będzie jednak szpecić środowisko przez pół tysiąclecia – tyle bowiem czasu potrzeba, aby szkło zamieniło się ponownie w piasek.
Prawdziwą bombą z opóźnionym zapłonem są telefony komórkowe – w ciągu trwającego dziesiątki lat procesu rozkładu i korozji do środowiska uwalniane są trujące metale ciężkie, takie jak ołów, rtęć, kadm i beryl oraz niebezpieczne dla zdrowia związki chemiczne, wśród których najbardziej niebezpieczne są bifenyle (bromowane opóźniacze palenia). Działają neurotoksycznie i uszkadzają narządy wewnętrzne.